Minęły złoty wiek medycyny oficjalnej, epoka wielkich odkryć i postępu w tej dziedzinie. Nadszedł czas oczekiwań, by wyniki prowadzonych badań zostały wcielone w życie. W wielu przypadkach medycyna akademicka zdaje się być bezsilna.
W wieku XX nowoczesna medycyna odeszła od tradycyjnych źródeł, a swoją uwagę skoncentrowała na pogoni za techniką. Medycyna XX wieku powoli oddala się od swych filozoficznych i humanistycznych założeń na rzecz orientacji pro technicznej. Zapomniano, że to właśnie filozofowie byli pierwszymi lekarzami jak np. Hipokrates, czy Fou Hi – twórca akupunktury.
XX wiek był epoką ogromnych osiągnięć medycyny konwencjonalnej. Dowodem na to są np. rozwój chirurgii, opanowanie chorób zakaźnych, czy wynalezienie antybiotyków. Przez długi czas realizowano cel walki o zdrowie i życie ludzkie. Sukcesy medyczne spowodowały, iż wzrastał prestiż tej nauki, personel medyczny nabrał pewności siebie i zaufania do własnych kompetencji.
Techniczne wyposażenie służby zdrowia jest coraz doskonalsze, podobnie rzecz się ma w kwestii kwalifikacji zawodowych personelu medycznego. Jednakże wśród społeczeństwa obserwuje się dość niski poziom satysfakcji z jakości i charakteru świadczonych usług medycyny oficjalnej.
Problem medycyny oficjalnej tkwi już w samym systemie kształcenia. Studentom przedstawiany jest jeden, nowoczesny model medycyny, którego wzorem jest medycyna kliniczna oparta na technochemii. Wzrost znaczenia techniki w medycynie zepchnął na dalszy plan człowieka, jego oczekiwania. Konsekwencją tego może być brak motywacji wśród lekarzy do budowania interakcji z pacjentem.
Istnieją sytuacje, kiedy medycyna konwencjonalna przegrywa w walce z chorobą. Kiedy zawiedzie technologia, kończy się kontakt z pacjentem. Współczesna medycyna zapomniała, jak wielką rolę terapeutyczną odgrywają elementy psychogenne. Badania socjologiczne informują, że placówki służby zdrowia coraz częściej postrzegane są jako „bezduszne instytucje biurokratyczne zatrudniające urzędników lekarzy”. [1]11
Równolegle, na całym świecie, medycyna niekonwencjonalna przeżywa odrodzenie. Dlatego ciekawym do przemyślenia wydaje się, to co napisał Julian Aleksandrowicz: „przy łóżku człowieka, wobec którego nauka i my, jej adepci, jesteśmy często bezsilni, narasta dylemat, czy hołdować zasadom Hipokratesa i poszukiwać w każdej dostępnej dziedzinie życia sposobów ulżenia cierpieniom (skoro medycyna jest bezsilna), czy podporządkować się redukcjonistycznej doktrynie i neopozytywistycznym zasadom pragmatycznej medycyny, kiedy specjalista nie widzi człowieka w środowisku, w którym zachorował, a jedynie chory narząd, którego uszkodzenie powoduje niekiedy zgon”.[2]12
Zdrowie jest kategorią biologiczną, społeczną, obyczajową i kulturową, osadzoną w czasie i przestrzeni. Wokół niego tworzą się instytucje służby zdrowia, które narzucają swoje schematy, rządzą się swoimi prawami. Jednakże to „zinstytucjonalizowane zdrowie”, które zdominowało współczesną kulturę, nie zawsze zapewnia poczucie sprawności psychicznej w sferze intelektualnej i emocjonalnej, a także poczucie sprawności w środowisku społecznym.[3]13 Można by było, dla usprawnienia tego systemu, odwołać się do tych metod leczenia w innych kulturach, o których skuteczności mówi sama rzeczywistość. Jeśli przekonalibyśmy się, że nie przynosi to szkody ludziom, a wręcz przeciwnie przynosi ulgę i pomaga w szeroko rozumianym cierpieniu, to dlaczego ich nie uznać i skorzystać z tej wiedzy.
Medycyna alternatywna zwraca większą uwagę, niż oficjalna, na potrzeby pacjenta o charakterze psychogennym. Wielu uzdrowicieli posiada psychoterapeutyczne umiejętności. Często ich osobowość ma charakter charyzmatyczny i to oni pełnią rolę katalizatorów emocji. Dużą uwagę przywiązują do stanów napięć, mobilizacji psychicznej, które wynikają z wiary w stosowaną terapię i nadziei na uzdrowienie.
W. Piątkowski, odwołując się do badań socjologii medycyny nad potrzebami zdrowotnymi różnych społeczeństw, wskazuje na zasadnicze cechy związane ze sposobem postępowania w zdrowiu i chorobie. Badania wykazały, że oczekiwania, co do ekspresyjnej roli lekarza i potrzeby uwzględnienia w procesie leczenia elementów psychospołecznych wzrastają wraz z poziomem wykształcenia. Ludzie wykształceni, starzy i przewlekle chorzy wykazują większy krytycyzm wobec placówek służby zdrowia i ich personelu. Ta grupa odbiorców usług medycznych oczekuje od lekarza zdolności do poświęceń, umiejętności współżycia z ludźmi, uczciwości i uprzejmości. Według badań przeprowadzonych w krajach europejskich i USA wartości ekspresyjne są stawiane przez pacjentów na równi z umiejętnościami fachowymi lekarzy. Ponadto badania wykazują rozbieżność społecznych oczekiwań z postawami i umiejętnościami tradycyjnie kształconych lekarzy.[4]14
Pod koniec lat 60-tych pojawiły się pierwsze oznaki zmian. Z raportów regionalnych biur Światowej Organizacji Zdrowia napływały informacje, że typ opieki medycznej, jaki był oferowany krajom Trzeciego Świata, w ich warunkach kulturowych i cywilizacyjnych, nie sprawdził się. Wprowadzenie na te rejony hierarchicznych relacji lekarz-pacjent, charakterystycznych dla Europy i Ameryki, nie powiodło się. W tamtejszych społecznościach działają, z powodzeniem, uzdrawiacze i znachorzy, którzy stosują metody medycyny ludowej i są silnie zintegrowani z daną społecznością. Okazało się, że zachodni model medycyny nie sprawdza się we wszystkich kręgach kulturowych w ten sam zadawalający sposób.
Zgodnie ze starą maksymą Hipokratesa: „medycyna to leczenie”, nie należy dążyć do sztucznych podziałów dogmatycznie fragmentarycznie dzielących naukę medycyny. Może być tylko jeden rodzaj sztuki lekarskiej-medycyna, która potrafi najpełniej przynosić ulgę cierpiącemu człowiekowi i skutecznie bronić przed zagrożeniem całe populacje. Stan konfrontacji utrzymujący się w stosunkach między medycyną naukową i naturalną jest oznaką przejściowego impasu, w jakim znalazły się nauka i sztuka lekarska”.[5]15
Wyjściem z kryzysu jest zespolenie wysiłków, współpraca, a nie konfrontacja, konwergencja, konflikt, lecz współdziałanie w imię niepodzielnego dobra człowieka.[6]16
Renesans medycyny niekonwencjonalnej dostrzegany jest na wielu płaszczyznach. To powierzchownie nowe, a tak naprawdę bardzo stare zjawisko cieszy się ogromną popularnością. W społeczeństwie panują zróżnicowane stanowiska wobec alternatywnych form leczenia. Można wskazać osoby, które są przychylne, wierzą i stosują niekonwencjonalne metody leczenia, osoby, które mają ambiwalentny stosunek do problemu oraz ich zdecydowanych przeciwników. Dla niektórych fenomen medycyny alternatywnej stał się treścią ich życia. Ludzie ci przejęli filozofię, sposób pracy, wypoczynku, relaksu, odżywiania, a nawet interakcji z innymi oraz stosunku do nich i do siebie samych, preferowane w modelach alternatywnych.
Czy tego chcemy, czy nie, medycyna niekonwencjonalna coraz mocniej zakorzenia się nie tylko w naszej świadomości. Zajęła ona, w ostatnim czasie, znaczącą pozycję na rynku dóbr i usług, wydawniczym, a nawet na rynku pracy.
Oferty wydawnicze są dowodem na to, jak dużym zainteresowaniem cieszy się zjawisko medycyny niekonwencjonalnej. Na rynku prasowym dostępnych jest kilka czasopism np. „Zdrowa Medycyna”, czy „Uzdrowiciel”, które traktują o powyższej tematyce. Opisują one metody leczenia, ośrodki, uzdrowicieli, preparaty i leki, stosowane urządzenia, konkretne przypadki chorób i uzdrowień. Obok tych pism, tematem medycyny alternatywnej zainteresowały się gazety codzienne, na łamach których powstały odrębne rubryki tematyczne.
Lecznictwo niekonwencjonalne odnalazło swoje miejsce także literaturze. W księgarniach można odnaleźć co najmniej kilkanaście tytułów poświęconych temu zjawisku. Najczęściej pojawiającymi się pozycjami są te, które opisują poszczególne metody leczenia np. akupunkturę, reiki, czy urynoterapię. Kupić można książki odwołujące się do filozofii, historii, tradycji medycyny niekonwencjonalnej. Popyt istnieje także na encyklopedie i różnego rodzaju poradniki np. relaksu, odżywiania.
Przeciwstawianie medycyny konwencjonalnej i niekonwencjonalnej ma także wymiar instytucjonalny. Pacjent kontaktuje się nie tylko z konkretną osobą wykonującą zabieg, lecz również z określonym systemem organizacji świadczeń. Wizyta w przychodni wymaga często podporządkowania się ustalonym procedurom, terminom i podziałowi kompetencji. W niewielkim gabinecie świadczącym usługi alternatywne relacja może być postrzegana jako mniej sformalizowana. Różnica w atmosferze spotkania nie oznacza jednak sama przez się różnicy w skuteczności oferowanego postępowania. Opisuje przede wszystkim to, jak pacjent doświadcza kontaktu z instytucją oraz jaką możliwość rozmowy i przedstawienia własnej historii otrzymuje.
Istotnym elementem sporu jest sposób rozumienia autorytetu. W medycynie akademickiej opiera się on między innymi na formalnym wykształceniu, odpowiedzialności zawodowej i ocenie wyników badań. W praktykach niekonwencjonalnych autorytet bywa budowany przez doświadczenie, rekomendacje znajomych, indywidualną biografię terapeuty lub odwołanie do długiej tradycji. Te źródła wiarygodności działają na różnych zasadach. Socjolog może badać, dlaczego pacjent ufa jednemu z nich bardziej, nie utożsamiając zaufania z naukowym potwierdzeniem efektów terapii. W szczególności należy odróżnić subiektywną poprawę samopoczucia, która może być dla człowieka bardzo ważna, od ustalenia, czy dana metoda wpływa na przebieg choroby.
Nie wszystkie konflikty dotyczą samych zabiegów. Część z nich wyrasta z odmiennego rozumienia potrzeb chorego: oczekiwania fachowej diagnozy, wsparcia emocjonalnego, poświęconego czasu lub poczucia wpływu na podejmowane decyzje. Rozpoznanie tych potrzeb może wyjaśniać popularność oferty alternatywnej bez formułowania wniosku, że stanowi ona równoważny zamiennik sprawdzonego leczenia. W przypadku poważnych dolegliwości zastępowanie skutecznego postępowania metodą bez potwierdzonej skuteczności wiąże się z ryzykiem opóźnienia rozpoznania i pomocy medycznej. Właśnie dlatego społeczna analiza sporów powinna oddzielać ocenę jakości kontaktu z pacjentem od kwestii bezpieczeństwa i efektów zdrowotnych.
Przypisy
- Włodzimierz Piątkowski „W stronę unii…”, op. cit., str.219 Powrót do tekstu
- Julian Aleksandrowicz „Nie ma…”, op. cit., str. 7 Powrót do tekstu
- Julian Aleksandrowicz „Nie ma…”, op. cit., str.10 Powrót do tekstu
- Włodzimierz Piątkowski „W stronę unii…”, op. cit., str.209 – 219 Powrót do tekstu
- Włodzimierz Piątkowski „W stronę unii…”, op. cit., str. 220 Powrót do tekstu
- Julian Aleksandrowicz „Sumienie ekologiczne”, WP, W-wa 1979 [w:] „Modern and Traditional Medicine”, Uppsala 1978, RC 15 (materiały IX Światowego Kongresu Socjologii-przyp. red.). Powrót do tekstu
Jeśli potrzebujecie pomocy zaufanej osoby, która pomoże Wam w napisaniu pracy z socjologii to polecamy serwis pisanie prac z socjologii - profesjonalnie i na czas.