Rzeczywisty jest fakt, że masy ludzkie nigdy nie nawidziły rzeczy nowatorskich z tego tylko powodu, że są nowe. Z tego względu wszystko co ma jakąkolwiek wartość stworzone zostało wbrew szerokiej publiczności, przez wybraną mniejszość. Jose Ortega y Gasset wyraża opinię, że jeżeli nie byłoby jednostek wybranych na całym świecie zapanowała by głupota i egoizm. Jeśli wszystko co nowe jest niepopularne, to także są rzeczy, które popularności nigdy nie zyskują, nawet po wielu latach. Ta sama zasada dotyczy wątków muzycznych. Hiszpański filozof uważa, że muzyka dzieł wybitnych artystów choć jest skomplikowana, to jednak szeroka publiczność lubi je odbierać. Jednak popularność tych dzieł muzycznych uwarunkowana jest od tworzącego ich artysty, który musi zachować pospolitą formę podobną do gustu owej publiczności. Ortega uważa, że trudność odbioru muzyki niepopularnych artystów wynika nie z racji jej trudności ale z powodu jej niepopularności, mówi on, iż „Jest ona najprostsza w tworzeniu, ale natchnieniem i punktem wyjściowym jest dla niej duchowy punkt widzenia, radykalnie przeciwny temu, który reprezentuje pospólstwo.” [Jose Ortega y Gasset: Dehumanizacja sztuki i inne eseje Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza S.A., Warszawa 1996, s.29]
Najistotniejszym stwierdzeniem o nowej sztuce jest to, że sztuka zawsze była i jest wyrazem uczuć. Również tematem dla muzyki są najczęściej uczucia. Ortega y Gasset twierdzi, iż w muzyce artyści wyrażają dwa rodzaje uczuć. Jedni wyrażają uczucia, które doznaje każdy, normalny człowiek znajdujący się pod wrażeniem świateł, wrażeń botanicznych czerpiących doznania z określonego fragmentu przyrody. Inni artyści z tego samego fragmentu przyrody wyrażają jedynie delikatne czysto estetyczne odczucia znajdujące się w artystycznej głębi ich duszy. Szeroka publiczność popularnych artystów będzie w stanie rozpoznać odbicie własnych uczuć w ich dziełach muzycznych i będzie im za top wdzięczna.
Natomiast utwory muzyków wyrażających czysto estetyczne uczucia szersza publiczność nie jest w stanie zrozumieć dlatego, że takiego języka wyrażania uczuć nigdy nie używali.
Muzycy romantyczni wyrażali zazwyczaj uczucia pierwotne, dzięki którym wrażenia estetyczne trafiały do większej rzeszy publiczności „Muzyka romantyzmu była jedną nie kończącą się spowiedzią, w której każdy artysta wyznawał nam jako prywatny obywatel i bez zbędnego zażenowania swe prywatne uczucia.” [Jose Ortega y Gasset: Dehumanizacja sztuki i inne eseje, cyt. wyd., s.32] Muzyka romantyczna jest więc wyrazem wspólnoty uczuciowej dla ludzi wszystkich klas społecznych.
Muzyka nowa i stara w określeniu Ortegi y Gasseta różni się pomiędzy sobą stylami wyrażającymi dwie odmienne wzajemnie od siebie odległe warstwy uczuć. W muzyce starej sztuką jest wspaniałe udekorowanie pospolitości. W nowej muzyce sztuką jest piękno integralne. Dlatego są one usytuowane na dwóch różnych płaszczyznach hierarchii estetycznej.
Ortega y Gasset jest przekonany, że chcący uchronić muzykę od grożącej jej klęski, należy stworzyć całą doktrynę i technikę znajdowania w niej przyjemności. Twierdzi on bowiem, że w każdym człowieku występują dwie przeciwstawne sobie postawy i od nich jest uzależnione doznawanie przyjemności z muzyki. Według specjalistów jest to postawa koncentracji ku wnętrzu i postawa koncentracji na zewnątrz. Koncentracja ku wnętrzu polega na rozsmakowywaniu i doznawaniu przyjemności we własnych wspomnieniach, skupianiu się człowieka na samym sobie. Jeżeli natomiast z tego stanu skupienia człowiek zostanie wybity przez jakieś zewnętrzne bodźce i skupi na nich pełnię swej uwagi to jest to koncentracja na zewnątrz. Wobec powyższego jeżeli człowiek odbiera utwór romantyczny zazwyczaj koncentruje się przy nim ku wnętrzu, słucha on strumienia uczuć, które ta muzyka w nim pobudza. Ortega określa to w następujący sposób „Nie interesuje nas muzyka sama w sobie lecz mechaniczna reakcja jaka wywołuje ona w nas samych, te roziskrzone obłoki naszych uczuć wzniecone w naszej duszy przez przepływające dźwięki.” [tamże s.38] Muzyka w tym ujęciu jest tylko pretekstem, bodźcem wywołującym uczucia. Muzyka nazwana przez Ortegę jako współczesna zmusza człowieka do przyjęcia przeciwnej postawy. W tej muzyce skupiamy się nie na uczuciach, lecz całą uwagę poświęcamy dźwiękom, zachwycając się ich barwą, a nawet formą. „Muzyka ta jest do nas czymś zewnętrznym, jest obiektem odległym, zlokalizowanym dokładnie na zewnątrz naszego ja, który możemy w sposób czysty kontemplować.” [Jose Ortega y Gasset: Dehumanizacja sztuki i inne eseje, Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza S.A., Warszawa 1996, s.32] W tym przypadku człowiek zainteresowany jest samą stroną muzyczną, natomiast reakcja jaką w nim wzbudza jest nieistotna.
Ortega y Gasset mówi, iż sztuka wywołująca uczucia ludzkie w sposób mechaniczny jest mniej wartościowa. Zadowolenie, które spowodowane jest mechanicznie jest zadowoleniem niższego rzędu, ponieważ jest nieświadome. Człowiek nie odczuwa przyjemności z odbioru nowego dzieła, lecz jedynie ze ślepego skutku jego istnienia. Sztuka wymaga kontemplacji a nie popychania, wymaga odległości między odbiorcą a wytworem dlatego, iż piękno jako największe dobro wymaga utrzymania dystansu.
Dehumanizacja sztuki, jako zjawisko kulturowe i estetyczne, jest jednym z najczęściej analizowanych procesów w refleksji nad sztuką XX i XXI wieku. Jej przejawy dostrzec można w różnych dziedzinach twórczości artystycznej, jednak szczególnie wyraźnie i dramatycznie ujawniają się one w muzyce. Muzykologia, zajmująca się zarówno teorią, historią, jak i społecznym kontekstem muzyki, daje narzędzia do analizy tego procesu, wskazując, w jaki sposób sztuka dźwięków została pozbawiona wymiaru humanistycznego i w jaki sposób stała się nierzadko produktem zmechanizowanym, odseparowanym od duchowych i emocjonalnych źródeł. Wątki muzykologiczne w dehumanizacji sztuki ukazują z jednej strony kryzys tradycyjnych form, a z drugiej – dążenie do maksymalnej racjonalizacji i technologizacji twórczości muzycznej.
Muzyka europejska przez stulecia była traktowana jako wyraz głębokiej duchowości człowieka, od chorału gregoriańskiego, przez polifonię renesansową, symfonikę klasyczną i romantyczną, aż po modernizm przełomu XIX i XX wieku. Każda z tych form rozwijała idee piękna, harmonii, ekspresji uczuć oraz relacji między człowiekiem a transcendencją. Jednak XX wiek przyniósł radykalne zerwanie z tymi tradycjami. Awangarda, reprezentowana przez Arnolda Schönberga, Antona Weberna czy Pierre’a Bouleza, odrzuciła tonalność, uważając ją za anachroniczną, a muzykę podporządkowała rygorom intelektualnym i matematycznym. Dodekafonia, serializm i muzyka aleatoryczna były wyrazem emancypacji dźwięku, ale jednocześnie dowodziły procesu, w którym artysta stawał się inżynierem systemów, a nie interpretatorem ludzkich emocji. W ujęciu muzykologicznym zjawisko to można określić jako przejście od muzyki rozumianej jako doświadczenie egzystencjalne do muzyki pojmowanej jako struktura samowystarczalna, w której człowiek i jego wrażliwość przestają być centralnym punktem odniesienia.
Dehumanizacja muzyki objawia się także w jej technologizacji. Rozwój fonografii, później radia, a wreszcie produkcji cyfrowej sprawił, że muzyka stała się masowym towarem, wytwarzanym na potrzeby konsumpcji, a nie na potrzeby przeżycia duchowego. W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych pojawiły się eksperymenty z syntezatorami, a w kolejnych dekadach rozwój komputerów i programów do edycji dźwięku doprowadził do powstania muzyki, która powstaje bez udziału tradycyjnego instrumentarium i często bez obecności samego muzyka w klasycznym rozumieniu. W tym kontekście muzykologia mówi o utracie pierwotnej więzi między aktem tworzenia a cielesnym, fizycznym doświadczeniem dźwięku. Dla człowieka muzyka przestaje być wspólnym rytuałem, a staje się strumieniem informacji akustycznej, której odbiór odbywa się w sposób izolowany, zredukowany do technicznego wrażenia.
Warto przywołać tu również problematykę minimalizmu i powtarzalności, reprezentowaną przez twórczość Steve’a Reicha czy Philipa Glassa. Choć z jednej strony ich muzyka otworzyła nowe możliwości percepcyjne, z drugiej – krytycy wskazują, że rytmiczna mechanizacja i obsesyjna repetycja dźwięków wpisują się w tendencję do redukcji muzyki do funkcji tła, pozbawionego znaczeń humanistycznych. Z perspektywy dehumanizacji można uznać ten nurt za wyraz nowoczesnej alienacji – człowiek otoczony przez rytmiczne, maszynowe struktury traci zdolność do osobistego przeżycia i zostaje wchłonięty w proces odczłowieczonej, masowej recepcji.
Nie można jednak rozpatrywać dehumanizacji w muzyce wyłącznie jako konsekwencji awangardy czy technologii. Również popkultura, zwłaszcza w wydaniu globalnym, przyczyniła się do tego procesu. Masowa produkcja muzyczna, nastawiona na maksymalną powtarzalność schematów, przewidywalność harmoniczną i rytmiczną oraz natychmiastową rozpoznawalność melodii, doprowadziła do tego, że muzyka straciła charakter doświadczenia wspólnotowego i duchowego, a stała się częścią przemysłu rozrywkowego. W tym kontekście muzykologia mówi o standaryzacji i komercjalizacji, które przyczyniają się do banalizacji sztuki. W konsekwencji muzyka staje się dehumanizowana, bo odbiorca nie jest traktowany jako jednostka zdolna do refleksji i przeżywania, lecz jako konsument przewidywalnych emocji.
Interesującym przykładem muzykologicznego spojrzenia na dehumanizację sztuki jest także analiza muzyki w kontekście totalitaryzmu. Muzyka staje się wówczas narzędziem propagandy, jak w przypadku hitlerowskich Niemiec, gdzie twórczość muzyczna miała służyć ideologii i podtrzymywać poczucie wspólnoty opartej na fałszywych fundamentach. Również w systemach komunistycznych muzyka była kontrolowana i wykorzystywana jako narzędzie inżynierii społecznej, co odbierało jej wymiar wolnościowy i humanistyczny. W tym aspekcie dehumanizacja polegała na instrumentalizacji sztuki, redukującej ją do roli narzędzia władzy.
Wszystkie te procesy wskazują, że muzykologia, analizując historię i współczesność muzyki, może wnikliwie opisać mechanizmy dehumanizacji sztuki. Muzyka, która od wieków stanowiła najgłębszy wyraz duchowości człowieka, w epoce nowoczesnej i ponowoczesnej często zostaje sprowadzona do roli narzędzia, technologicznego eksperymentu, masowego produktu bądź ideologicznego środka. Proces ten odsłania kryzys kultury, w której technika, racjonalizacja i masowość przeważają nad wartościami humanistycznymi. Jednocześnie jednak analiza ta nie musi prowadzić do całkowicie pesymistycznych wniosków – refleksja muzykologiczna może także ukazać możliwości odzyskania humanistycznego wymiaru muzyki poprzez powrót do jej źródeł: doświadczenia wspólnoty, przeżycia duchowego i autentycznej ekspresji człowieka.
Wiele gotowych prac z zakresu kulturoznawstwa znajdziecie w serwisie gotowe prace z kulturoznawstwa. Różnorodne tematy prac - doskonała inspiracja do napisania własnej pracy.