Wątki literackie w dehumanizacji sztuki

5/5 - (1 vote)

W kulturze europejskiej nigdy nie było potrzeby podkreślania dystansu pomiędzy kulturą wyższą i kulturą popularną. W kulturze starego kontynentu w odróżnieniu od azjatyckiej istnieje szereg motywów i zasad, które nie są wspólne tłumowi i uczonemu.

Dziełem zapoczątkowującym historię literatury zachodniej jest Iliada Homera. Została ona stworzona w konwencjonalnym języku, którego nie znał żaden ówczesny lud. Przez długie lata ta wspaniała epopeja była śpiewana tylko w czasie uroczystości na dworach greckich możnowładców. W odróżnieniu od dzieł klasycznych utwory literatury średniowiecza zawierały bardzo prostą treść. Dzieła średniowiecznych artystów posiadające proste wątki, były w rzeczywistości gigantycznymi poematami filozoficznymi. Ich skromna fabuła została rozciągnięta za pomocą właściwego sobie dynamizmu. Hiszpański filozof twierdzi że ludzie naszej epoki nie rozumieją tych dzieł, mówi on, iż „Jeżeli chcemy być wierni opowieści przekazanej nam przez ludzi średniowiecza, musimy opowiedzieć ją w inny sposób, jako że dusza nasza stała się bardziej skomplikowana, słowa nabrały innej treści, a otaczający nas świat zmienił swe oblicze.” [Jose Ortega y Gasset: Dehumanizacja sztuki i inne eseje, Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza S.A., Warszawa 1996, s.43]

Nastanie nowej epoki oznacza, że człowiek wytwarza bardziej skomplikowane i dokładne pojęcia dotyczące rzeczywistości i ideału. Poezja i literatura powinny sprostać więc wymaganiom nowego, pełniejszego poznania. Tematy symboliczne nie mogą być odbierane jako szereg przypadkowych zdarzeń. Są one uporządkowane w określony sposób i następują jedne po drugich. Dla danej epoki tradycyjny temat literacki powinien sprostać wymaganiom stawianym przez nowe poznanie. Ma on wówczas sens dla danego okresu, a to właśnie sens odróżnia symbol, wartość intelektualną czy estetyczną od powszednich zdarzeń, z których składa się nasza egzystencja.

Kiedy w wiekach piętnastym i szesnastym odkryto życie wewnętrzne człowieka i psychologię, obok rzeczy stałych w literaturze pojawiły się uczucia.

Swój wyraz estetyczny uczucia znalazły w powieści, która przedstawiała namiętności ludzkie, postawy duchowe, czyny jej bohaterów i krajobrazy. Celem jej było umożliwienie przeniknięcia uczuć do duszy czytelnika.

W osiemnastym wieku w kulturze i psychice europejskiej nadal królował umysł jednak szybko wzrastało znaczenie cielesności. W tej epoce dominowały nastroje intymne, które znajdowały swe odzwierciedlenie w obyczajach miłosnych. Ortega mówi iż „Miłość osiemnastowieczna to seksualizm skomplikowany, nieledwie maniakalny.” [Jose Ortega y Gasset: Dehumanizacja sztuki i inne eseje, cyt. wyd., s. 140] W poezji oświecenia występują elementy poważne i istotne, w których jest mnóstwo idei upiększonych formalnymi i abstrakcyjnymi ozdobnikami. W poezji oświecenia nie używa się słów, które są niejasnymi skojarzeniami. Stosuje się je tylko jako symbole wyrażające pewne pojęcia. Wyobraźnia utrzymana jest w ryzach rozumu i racjonalizmu.

Poezja romantyczna jest natomiast całkowitym przeciwieństwem poezji klasycznej poprzedniego pokolenia. Obraz uruchamiany w wyobraźni w przeciwieństwie do uczucia tworzy pojęcia. W związku z tym w poezji romantycznej słowa służą do wyrażania uczuć a nie do wyrażania rzeczy czy pojęć. Literatura powstała po 1800 roku zdaniem Ortegi y Gasseta posiada dwie wspaniałe cechy wyróżniające je od literatury poprzednich epok – koloryt i temperaturę. Poza nielicznymi dziełami cała proza i poezja przedromantyczna wydaje się obecnie czymś martwym. Poeta romantyczny stara się łączyć zdarzenia w taki sposób by zerwać logiczny ciąg idei. Rozkoszuje go alogiczność i niejasność, co jest uwolnieniem się od władzy pojęcia ścisłości samej w sobie i dla siebie. W przeciwieństwie do artystów dwudziestowiecznej sztuki poeta romantyczny zawsze pragnął być po prostu człowiekiem, natomiast poeta współczesny chce być tylko poetą. „Dla młodych życie jest jedną sprawą, a sztuka – inną; tak myślą albo przynajmniej tak odczuwają. Nie należy więc tych dwóch spraw ze sobą mieszać.

Poeta zaczyna się tam gdzie kończy się człowiek.” [Jose Ortega y Gasset: Dehumanizacja sztuki i inne eseje, Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza S.A., Warszawa 1996, s.201] Zadaniem człowieka jest żyć własnym życiem, poeta ma wymyślać natomiast to, co nie istnieje. Poeta powiększa świat dodając do rzeczywistości nowe horyzonty myślowe.

Pierwszym poetą, który chciał rozszerzyć wyobraźnię był Mallarme, który odrzucał naturę i tworzył dzieła liryczne nie mające nic wspólnego z tym co ludzkie. W jego poezji nie było patosu ani treści ludzkich wobec tego trzeba było je czcić. Był on jednym z pierwszych twórców, którzy chcieli liryce nadać siłę wzlotu i pozbyć się ciężaru tego co ludzkie.

We wszystkich dziedzinach sztuki w tym też i w liryce w wieku dwudziestym trwa ucieczka od ludzkiej osobowości. Wiele jest metod dehumanizacji, a te stosowane w naszych czasach, różnią się znacznie od metod Mallarmego. Dokonany przez niego przełom ma istotne znaczenie w rozwoju nowego stylu, a także w dehumanizacji liryki i poezji, niezależnie od indywidualnych stylów pojedynczych twórców.

W dwudziestym wieku z wielkim trudem można zainteresować młodego człowieka dziełem, które pod pretekstem uprawiania sztuki opowiada o czynach ludzkich, w którym pomieszane są różne sprawy. Wolałby on jednak gdyby fakty były podawane w terminach socjologicznych lub psychologicznych, dlatego że sztukę odbiera on jako coś odrębnego.

Źródłem poezji jest wyjście od rzeczy emocjonalnych i uczuciowych w stronę form plastycznych i naturalnych. Ortega uważa, iż „każdy kierunek artystyczny bazujący na mechanicznym wywołaniu reakcji uczuciowych w duszy słuchacza czy widza reprezentuje podrzędniejszy rodzaj sztuki”. [tamże, s.39] W związku z tym melodramat, felieton czy powieść pornograficzna to według niego krańcowe przykłady twórczości artystycznej. Wykazują one swą popularność tylko dzięki mechanicznym reakcjom swych czytelników. W tym właśnie tkwi zasadniczy błąd polegający na mierzeniu wartości sztuki jej możliwości najgłębszego przeniknięcia do wnętrza człowieka.

Zjawisko dehumanizacji sztuki należy do najbardziej charakterystycznych tendencji kultury XX wieku. Pojęcie to zyskało szczególną popularność dzięki esejowi hiszpańskiego filozofa i krytyka sztuki José Ortegi y Gasseta Dehumanizacja sztuki (1925), w którym autor wskazywał na oderwanie sztuki nowoczesnej od tradycyjnych wartości mimetycznych i humanistycznych. Proces ten nie ograniczał się wyłącznie do sztuk plastycznych czy muzyki, lecz obejmował również literaturę, w której coraz wyraźniej zaznaczały się wątki antyhumanistyczne, formalistyczne i eksperymentalne. Artykuł ten ma na celu ukazanie wątków literackich, które wpisują się w proces dehumanizacji sztuki, ze szczególnym uwzględnieniem ich psychologicznego, filozoficznego i społecznego kontekstu.

Ortega y Gasset, analizując przemiany artystyczne pierwszych dekad XX wieku, zauważył, że sztuka nowoczesna odchodzi od tradycyjnej funkcji odzwierciedlania świata ludzkiego – jego uczuć, dramatów i doświadczeń – na rzecz czystej gry form, abstrakcji i eksperymentu. Zamiast „humanizacji” rozumianej jako ukazywanie człowieka w centrum dzieła, pojawia się dehumanizacja, czyli świadome odsunięcie tematyki antropocentrycznej na rzecz estetyki formalnej, intelektualnej, nierzadko hermetycznej. W literaturze proces ten wyrażał się poprzez odejście od fabuły, rezygnację z realistycznego portretowania bohaterów, rozbijanie tradycyjnej narracji i eksperymenty językowe.

Najbardziej oczywistym przykładem dehumanizacji sztuki w literaturze jest twórczość awangardowa pierwszej połowy XX wieku. Futuryści, dadaiści i surrealiści dążyli do zburzenia dotychczasowych schematów literackich, traktując język nie jako narzędzie komunikacji międzyludzkiej, lecz jako pole autonomicznej gry znaczeń i dźwięków. Poezja futurystyczna, w której słowa zostają zrytmizowane w sposób naśladujący dźwięki maszyn czy dynamikę miasta, niemal całkowicie usuwała tradycyjny podmiot liryczny. W twórczości Tytusa Czyżewskiego czy Brunona Jasieńskiego człowiek nie występuje jako indywiduum, lecz jako element zbiorowości lub wręcz jako część wielkiej machiny cywilizacyjnej.

Podobne tendencje widać w dadaizmie, gdzie tekst literacki bywał konstruowany z przypadkowych wycinków gazet, a sens ustępował miejsca czystej zabawie formą. Człowiek jako bohater literacki został zredukowany do gry znaczeń, zacierając granicę między powagą a absurdem.

Proces dehumanizacji wyraźnie dostrzegalny jest także w powieści XX wieku. Tradycyjny, realistyczny bohater literacki – z jego psychologią, motywacjami i dylematami – zostaje zastąpiony figurą fragmentaryczną, pozbawioną integralnej tożsamości. W prozie Jamesa Joyce’a (Ulisses) czy Virginii Woolf (Pani Dalloway) narracja zostaje rozbita na strumień świadomości, w którym człowiek nie jawi się jako spójna jednostka, lecz jako ciąg luźnych doznań, wspomnień i wrażeń. Dehumanizacja polega tu na rozproszeniu podmiotowości i ukazaniu jednostki w jej fragmentarycznym, efemerycznym wymiarze.

Podobnie w prozie Franza Kafki postać ludzka traci swój tradycyjny, humanistyczny status. Bohaterowie – Józef K. w Procesie czy Gregor Samsa w Przemianie – zostają uwikłani w sytuacje, które podważają ich godność, sprawczość i racjonalność. W świecie Kafki człowiek jest zredukowany do trybiku w niezrozumiałym mechanizmie biurokratycznym, a jego egzystencja traci wartość nadrzędną wobec bezosobowych sił systemu.

W literaturze modernistycznej i postmodernistycznej język przestaje być narzędziem opisu człowieka i jego przeżyć, a staje się autonomicznym tworzywem. Eksperymenty formalne, takie jak w twórczości Bolesława Leśmiana czy w późniejszej poezji lingwistycznej Stanisława Barańczaka, pokazują, że język literacki może funkcjonować niezależnie od referencji do świata ludzkiego. W skrajnych przypadkach tekst literacki nie odsyła już do żadnej rzeczywistości antropocentrycznej, lecz do samego siebie, stając się grą struktur i metafor.

Przykładem literackiej dehumanizacji jest również dramat absurdu, rozwinięty przez Samuela Becketta (Czekając na Godota) czy Eugène’a Ionesco (Łysa śpiewaczka). Bohaterowie tych utworów są pozbawieni psychologicznej głębi, często sprowadzeni do roli manekinów czy marionetek w groteskowym świecie, w którym tradycyjne wartości i sensy uległy erozji.

Proces dehumanizacji sztuki nie był jednak wyłącznie wynikiem eksperymentów formalnych, lecz stanowił odpowiedź na doświadczenia historyczne XX wieku. Wojny światowe, totalitaryzmy i kryzys wartości humanistycznych sprawiły, że literatura nie mogła już w prosty sposób opisywać człowieka jako centrum świata. Zagłada, ludobójstwo i technicyzacja życia doprowadziły do utraty wiary w tradycyjny humanizm. Dehumanizacja w literaturze wyrażała więc rzeczywisty stan świata, w którym człowiek został sprowadzony do statystyki, numeru czy elementu masowej produkcji.

W tym kontekście twórczość Tadeusza Borowskiego (Pożegnanie z Marią, U nas w Auschwitzu…) ukazuje dehumanizację nie tylko jako strategię artystyczną, lecz także jako opis doświadczenia obozowego. Człowiek staje się tu „nagim życiem” (termin Giorgio Agambena), pozbawionym godności i podmiotowości, a język literacki redukuje się do chłodnej relacji faktów.

Choć pojęcie dehumanizacji często ma konotacje negatywne, w literaturze zjawisko to nie zawsze oznacza całkowite odrzucenie człowieka. Niekiedy stanowi próbę poszukiwania nowych sposobów jego przedstawienia – nie poprzez tradycyjne psychologiczne portrety, lecz poprzez ukazanie fragmentaryczności, wielogłosowości i niejednoznaczności egzystencji. Literatura dehumanizująca paradoksalnie może prowadzić do głębszej refleksji nad kondycją ludzką, ukazując ją w kontekście chaosu, absurdu czy alienacji.

Wątki literackie w dehumanizacji sztuki ukazują złożoność przemian kultury XX wieku. Z jednej strony mamy do czynienia z eksperymentami formalnymi, które odrzucają tradycyjne modele reprezentacji człowieka, z drugiej zaś z odpowiedzią na dramatyczne doświadczenia historyczne, które same w sobie były procesami dehumanizującymi. Literatura, poprzez zerwanie z antropocentryzmem, ukazała fragmentaryczność, kruchość i bezradność człowieka w obliczu nowoczesności. Dehumanizacja sztuki nie jest więc jedynie artystyczną modą, ale głębokim świadectwem kryzysu i przemiany nowoczesnej cywilizacji.

Wiele gotowych prac z zakresu kulturoznawstwa znajdziecie w serwisie gotowe prace z kulturoznawstwa. Różnorodne tematy prac - doskonała inspiracja do napisania własnej pracy.

Dodaj komentarz